***~Damon~***
Nie mogłem doczekać się spotkania z Norą,zwłaszcza,że nie mogłaby nic zrobić. W końcu jest na dyplomacji u nas. Moja matka siedziała na krześle przy okrągłym stole w Sali Porozumień i cierpliwie czekała na Księżniczkę. Ja siedziałem obok niej i wierciłem się na krześle,co ją irytowało.
-Nie wierć się-warknęła na mnie-Już idą-dodała kiedy usłyszeliśmy kroki.
Znieruchomiałem i obserwowałem drzwi. Uchyliły się i pierwszy wszedł posłaniec. Za nim weszła księżniczka w niebieskiej sukience,a za nią po obu stronach,trzy kroki za nią weszła dwójka strażników. Mężczyzna i kobieta. Mężczyzna był wysoki i silny. Miał jasne blond włosy i zielone oczy. Kobieta wydawała się przy nim mała i drobna. Miała białe włosy i zupełnie inne oczy. Jedno niebieskie,a drugie zielone. Na swój sposób wyglądała na silną. I była cholernie seksowna. A potem doszło do mnie,że to Nora. Byłem zdziwiony i nie dowierzałem. Co ona robi? Była skupiona i czujna. Gotowa w każdej chwili bronić swoją siostrę. Nawet nie drgnęła kiedy za oknem rozległ się grzmot. Zatrzymała się w tym samym momęcie co drugi strażnik,cztery metry od Księżniczki Tessy. Nora wiedziała,że ją obserwuję,czuła mój palący wzrok na sobie. Na zewnątrz rozpętała się burza. Ochłonąłem trochę,przenosząc mój wzrok na czarnowłosą. Uśmiechała się promiennie,witając się z moją matką. Potem przywitała się ze mną i usiadła na krześle naprzeciwko nas. Nie słuchałem co mówiła. Chciała zawieszenia broni,by nasze królestwa żyły w przyjaźni. Po dwóch godzinach podpisały porozumienie.
-Może zostaniecie? Na zewnątrz rozpętała się brzydka burza-zapytałem je.
Zaskoczyłem tym tylko Księżniczkę. Zdziwiona popatrzyła na swoją siostrę,która nic po sobie nie dała poznać.
-Nie chcielibyśmy,żebyście się przeziębiły albo zachorowały-matka popatrzyła na białowłosą z udawaną troską.
Ale dziewczyna nie zareagowała. Żelaźnie trzymała się zasady nie odzywania się strażników. Nie wtrącać się w sprawy nie interesujące strażnika. Jedynym zadaniem strażnika było bezpieczeństwo przydzielonego człowieka. Wtrącał się tylko jeśli przydzielonemu człowiekowi groziło niebezpieczeństwo. Coś mnie do niej przyciągało. Może to,że jako jedyna na mnie nie leciała? Nie wiem,ale kiedy była blisko przyciąganie było mocniejsze.
-Dziękujemy za troskę,ale nie możemy zostać. W domu czekają na mnie obowiązki,które jeszcze nie wypełniłam-odpowiedziała
Tessa,lekko zarumieniona. Pożegnała się i z kopią porozumień ruszyła do drzwi. A za nią jej osobiści strażnicy. Lustrowałem Norę wzrokiem,dopóki nie znikła w korytarzu.
-Nie wiedziałam,że ta mała wstąpiła do strażników-oznajmiła poważnie matka-Przynajmniej wiesz,że będzie na balu za dwa dni-dodała z lekkim uśmiechem.
Przeczesała ręką swoje brązowe włosy do pasa. Jej szare oczy były zamyślone. Oczywiście,że będzie.
Zamierzam z nią pogadać.
Dwa dni upłynęły szybko na przygotowaniach. Stałem ubrany w czarny garnitur i witałem gości. Po piętnastu minutach zjawiła się jako ostatnia Tessa z czterema strażnikami. Zobaczyłem ją jak powoli i uważnie szła obok blondyna,który z troską coś ją pytał. Widać było,że Nora się zmieniła. Stała się sztywniejsza i chodziła ostrożniej. Miała ledwo zarysowane mięśnie na rękach,ale miała. U dziewczyn,które zaczynają w takim wieku straż trudno wyrobić mięśnie,ale nie jest to niemożliwe. Po prostu trzeba dużo ćwiczyć. Była czujna i gotowa do ataku. Stanęła pod ścianą razem z blondynem. Powiedziała coś do niego i oboje skupili się na obserwowaniu sali. Od czasu do czasu zerkała na siostrę. Byłem lekko zirytowany,że nie przyjechała tu jako księżniczka. Łatwiej byłoby mi z nią porozmawiać. Teraz musiałem posłużyć się jej siostrą. Poprosiłem ją do tańca i zaprowadziłem na sam środek parkietu. Położyłem jej lewą rękę na talii,a prawą splotłem z jej dłonią.
-Chcę porozmawiać z Twoją siostrą-oznajmiłem jej cicho-Z dala od ludzi-dodałem,na co się uśmiechnęła.
-Zrobię co w mojej mocy-odpowiedziała-Gdzie mam ją przyprowadzić?-zapytała.
-Na końcu korytarza jest mała sala,teraz już nieużywana. Tam ją przyprowadź-odpowiedziałem-Czemu ma siniaka na szyi?-zapytałem.
-Jak widzisz trenuje na strażniczkę i uparcie ćwiczy. Niestety ma niepokonanego nauczyciela. Zakazała mu jako księżniczka być dla niej łagodny. No i traktuje ją na treningach jak każdego innego ucznia,ale ona nie narzeka-odpowiedziała na moje pytanie Tessa.
-Mimo wszystko jest delikatna i tak powinno się ją traktować-powiedziałem.
-Na Twoim miejscu nie denerwowałabym ją. Nie lubi jak się jej wytyka wady-ostrzegła mnie.
-Nie zamierzam ją denerwować. Chcę tylko porozmawiać-odpowiedziałem.
Kiedy taniec się skończył wyszedłem z sali balowej i po minucie wchodziłem do małej sali. Była uprzątnięta,a stoły i inne rzeczy leżały pod ścianą. Czarne ciężkie zasłony zasłaniały wielkie okna. Zapaliłem światło i czekałem. Po trzech minutach usłyszałem jak idą korytarzem.
-Po prostu ktoś chce z tobą porozmawiać-odpowiedziała Tessa,a przynajmniej jej głos.
-Jestem zajęta. Mam Cię pilnować i nie mogę z nikim rozmawiać-warknęła w odpowiedzi tamta.
-Uważaj,bo niedługo Ken zrobi Ci całkowite pranie mózgu-powiedziała Tessa,rozbawiona.
-To moje marzenie,a poza tym nikt nie zrobił mi prania mózgu!-syknęła Nora.
-Twoim marzeniem było być wiecznie zmęczonym? Mieć na całym ciele siniaki?-zapytała tamta.
-Tess,wiesz o co mi chodzi. Zawsze chciałam pokazać innym,że nie jestem taka delikatna za jaką mnie biorą. Że kobieta też umie walczyć-odpowiedziała Nora.
-Przecież wiem siostrzyczko. A teraz wchodź-powiedziała Tessa i uchyliła lekko drzwi.
Nora z westchnieniem weszła i rozejrzała się. Jej wzrok w końcu padł na mnie i zlustrowała mnie od stóp do głów. Wcześniej ściągnąłem marynarkę,która teraz leżała na krześle obok mnie. Uśmiechnąłem się do niej. Zmraszczyła brwi i skrzyżowała ręce pod biustem.
-Po co chciałeś się ze mną spotkać?-zapytała,nie ruszając się z miejsca.
-Chciałem z Tobą porozmawiać-odpowiedziałem,podchodząc do niej powoli.
Nie miała na głowie hełmu,ale jej włosy były związane w kucyk. Musiała odsłonić zielone oko,by lepiej widzieć.
-O czym?-zapytała.
Wzruszyłem ramionami,zatrzymując się krok przed nią. Musiała unieść lekko głowę do góry,by widzieć moją twarz. Wyciągnąłem rękę i przejechałem palcem po jej ustach. Były miękkie i zimne. Cofnęła się dwa kroki do tyłu.
-O Tobie-odpowiedziałem lekko schrypniętym głosem.
-Nie mam zamiaru rozmawiać o sobie z Tobą-warknęła z błyskiem w oku.
Zrobiłem dwa kroki do przodu,a ona jeden w tył. Jej plecy zderzyły się z drzwiami. Nie miała jak dalej się cofać. Wiedziałem,że ona też czuje to przyciąganie. Zablokowałem jej niesprawny cios w żołądek. Unieruchomiłem jej obie ręce,po bokach jej głowy i zmniejszyłem odległość między nami. Próbowała się wyrwać,ale byłem silniejszy. Patrzyłem przez chwilę jej prosto w piękne oczy,by mogła zobaczyć pożądanie,determinację i głód,a potem wpiłem się w jej usta. Nie oddawała pocałunków,ale mi na razie wystarczyło to,że mogę jej dotykać i całować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz